Amerykańskie cła na stal i…

Amerykańskie cła na stal i aluminium najmocniej uderzą w azjatyckich sojuszników
** Tekst napisany coś koło 10 marca, bo potrzebowałem wrzucić na CSPA, ale czułem że temat nie jest skończony. Ale jako że przy okazji wczoraj poszła spodziewana bomba, to dzisiaj dwa artykuły 😉 Enjoy! **
W czwartek, 8 marca 2018 roku, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podpisał dekret ustanawiający nowe cła importowe na aluminium oraz stal. Ten pierwszy surowiec ma zostać obłożony dodatkową stawką w wysokości 10%, zaś drugi w wysokości 25%. Wprowadzenie ceł w życie ma nastąpić w ciągu 15 dni. Powodami, dla których cła zostały wprowadzone, są dążenie do zmniejszenia deficytu handlowego z partnerami międzynarodowymi, gdzie ten deficyt jest największy, a także wsparcie amerykańskiej gospodarki poprzez ochronę sektorów powiązanych z tym przemysłem. Zmiany te, już na etapie propozycji, spowodowały pojawienie się na świecie bardzo dużej krytyki, związanej z odejściem od deklarowanej przez dziesiątki lat przez administrację amerykańską walki o zmniejszanie barier handlu międzynarodowym – niektórzy posunęli się do stwierdzenia, że to może być nawet początek wojny handlowej. Nie jest to już pierwsze takie posunięcie prezydenta Trumpa – w styczniu 2018 roku wprowadzone zostały cła na importowane panele słoneczne oraz pralki, które najmocniej miały uderzyć w azjatyckie przedsiębiorstwa. W jakim stopniu tym razem ucierpieli azjatyccy eksporterzy?
Najpierw trzeba przeanalizować kto w największym stopniu eksportuje oba surowce do USA. Jeśli chodzi o stal, pierwsza dwunastka kształtuje się następująco: (patrz -> wykres)
Jak widać, na liście znajduje się kilka państw z Azji Wschodniej, jednak większość z nich (Korea Południowa, Japonia, Tajwan) to sojusznicy USA, na dopiero czwartym miejscu z tej części świata i 11 ogólnie znajdują się Chiny, dwunastkę zamyka Wietnam. Jak te liczby mają się do całkowitej produkcji w poszczególnych państwach?
Korea Południowa – produkcja wielkości 68,6 mln ton, na eksport idzie 30,3 mln ton, z czego 12% jest kierowane na rynek amerykański (2 najpopularniejszy kierunek) .
Japonia – produkcja wielkości 104,8 mln ton, na eksport idzie 40,4 mln ton, z czego 5% jest kierowane na rynek amerykański (7 najpopularniejszy kierunek) .
Tajwan – produkcja wielkości 21,8 mln ton, na eksport idzie 12,2 mln ton, z czego 9% jest kierowane na rynek amerykański (3 najpopularniejszy kierunek) .
Chiny – produkcja wielkości 831,7 mln ton, na eksport idzie 73,3 mln ton, z czego 1,1% jest kierowane na rynek amerykański (26 najpopularniejszy kierunek) .
Wietnam – produkcja wielkości 21 mln ton, na eksport idzie 3,75 mln ton, z czego 18% jest kierowane na rynek amerykański .
Co ciekawe, nie będzie to jedyny środek przeciwdziałający importowi stali do USA. Według tabeli ukazanej w amerykańskim raporcie, przykładowo import z Chin nałożony jest już w tym momencie 24 zaporami, import z Japonii 12, podobnie jak Tajwanu, zaś import z Korei Południowej napotyka na swojej drodze na 18 barier.
Jak wygląda sytuacja jeśli chodzi o aluminium? Niestety dane rządowe nie są takie obszerne jak w przypadku stali, niemniej lista najważniejszych źródeł importu kształtuje się następująco : Kanada (59%), Rosja i Zjednoczone Emiraty Arabskie (po 6%), Chiny (5%). Chiny eksportują do USA około 300 tys. ton aluminium, jednakże ponownie jest to zaledwie kropla jeśli chodzi o całkowitą chińską produkcję, wynoszącą ponad 30 mln ton .
Jak więc widać, najbardziej poszkodowanymi w wyniku nałożenia ceł będą państwa będące sojusznikami USA: zarówno jeśli chodzi o najbliższych sąsiadów, czyli Kanadę i Meksyk, jak i państwa z dalej oddalonych miejsc, m.in. azjatyckie Japonia, Korea Południowa czy Tajwan. W relatywnie niewielkim stopniu ucierpią chińskie przedsiębiorstwa, dla których co więcej nie jest to duża część eksportu. Łączna kwota, jaką Chiny uzyskują za sprawą eksportu tych dwóch surowców do USA wynosi 2,5 mln USD. Według informacji przekazywanych przez amerykańską administrację, do momentu wyklarowania się nowych porozumień wewnątrz stowarzyszenia NAFTA, cła nie będą obowiązywały Kanadyjczyków oraz Meksykanów. Inne kraje także próbują uniknąć dodatkowych kosztów, Australia przykładowo chce wykorzystać golfistę Grega Normana by wynegocjował także zwolnienie dla swojego kraju .
Reakcje ze strony rządów innych krajów były bardzo krytyczne, przykładowo kanadyjski premier określił cła jako „kompletnie nieakceptowalne” , zaś europejscy urzędnicy ostrzegli, że w ramach odwetu Unia Europejska wprowadzi takie cła, by dotknęły one stany głosujące na Republikanów: chociażby na masło orzechowe, sok pomarańczowy czy burbon.
Osoby powiązane z chińskim sektorem surowców określiły cła mianem „głupich”. Chińscy urzędnicy zapowiedzieli, że rozważą ewentualne środki odwetowe. Podczas spotkania Światowej Organizacji Handlu zaapelowały do Amerykanów o wycofanie pomysłu. Japończycy wyrazili swoje obawy związane z tym, że może na tym ucierpieć współpraca amerykańsko-japońska, przez co amerykańska gospodarka utraci dostęp do wysokiej jakości japońskiego surowca.
Bruksela, a także kilka innych stolic, chce złożyć także skargę do Światowej Organizacji Handlu o złamanie zasad wolnego handlu. Może to doprowadzić do stworzenia się globalnej koalicji, mającej na celu wymuszenie na Amerykanach powrotu do polityki, którą do tej pory same wymagały na innych. Jeśli ten środek nie okaże się być skutecznym, a Amerykanie będą dalej zaostrzać swoją politykę handlową, realne może stać się zagrożenie wojną handlową, która, jak powiedział chiński MSZ, „nigdy nie rozwiązuje problemów”. Taka ma być cena odpowiedzi, którą Chiny i inne państwa mogą uznać za konieczną.
Jaki wpływ cła mogą mieć na amerykańską gospodarkę? Wbrew pozorom zupełnie przeciwny od oczekiwań – przynajmniej taka sytuacja nastąpiła w roku 2002, kiedy to George W. Bush wprowadził 30% cła na import stali (także w tym przypadku Meksyk i Kanada zostały wyłączone z tego grona) . Efektem było podwyższenie cen stali w USA, co skłoniło producentów wyrobów wykorzystujących stal do przesunięcia produkcji poza granice kraju by móc lepiej konkurować na globalnym rynku. Mimo że cła były utrzymane przez zaledwie 11 miesięcy, według analiz doprowadziło to do zlikwidowania około 200 tys. miejsc pracy. Jak sytuacja rozwinie się tym razem? Czas pokaże.
Aktualizacja (23.03.2018)
Jak się okazuje, amerykański rząd postanowił tymczasowo wyłączyć spod cła dużą część swoich sojuszników. Wśród państw, które nie zostaną dotknięte przez tę barierę handlową, znajdują się: Unia Europejska, Kanada, Meksyk, Argentyna, Australia, Brazylia oraz Korea Południowa – takie informacje w Kongresie przekazał Robert Lighthizer, przedstawiciel USA ds. Handlu . Oznacza to, że cztery państwa które eksportują najwięcej stali do USA nie zostaną objęte cłami. Co ciekawe, na liście krajów zwolnionych z ceł nie ma Japonii, jak i Tajwanu – w sumie więc najbardziej ucierpią największe azjatyckie gospodarki + Rosja.
Wyjaśnia się również sprawa ewentualnego chińskiego odwetu – na liście mają być orzechy, wieprzowina, stalowe rury, owoce czy wino. Pełna lista zawierająca możliwe opcje odwetowe do znalezienia tutaj (oryginał w języku chińskim, tłumaczenie na język angielski wraz z wartością amerykańskiego eksportu do Chin ). Wartość eksportu tych dóbr z USA do Chin wynosi około 3 mln USD. Zgodnie z zasadami WTO, jeśli obie strony nie zdołają dojść do porozumienia, Chiny będą miały prawo wprowadzenia wyżej wymienionych ceł odwetowych. Zdaniem chińskiej prasy, odwet ma również dotknąć amerykańskiej soi, której wartość eksportu do Chin wynosi około 14 mld USD.
#azjatyckaowca #azja #ekonomia #gruparatowaniapoziomu #chiny #geopolityka