Gospodarka po żołniersku…

Gospodarka po żołniersku

Przed Birmą rysuje się trudny gospodarczo rok. Generałowie będą musieli przekonać społeczność międzynarodową, że w kraju warto dalej inwestować. Agencje ratingowe obniżyły prognozowany wzrost gospodarczy w Birmie do 2 procent w 2021 roku. Przed wojskowym zamachem stanu przewidywano 5,6 procentowy wzrost w tym roku i 6 procentowy w 2022 roku. Obalona Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD) w budżecie na rok fiskalny 2021-2022 zaplanowała napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych na sumę ponad 10 miliardów dolarów. Plany te wydają się niemożliwe do spełnienia w obliczu obecnego kryzysu politycznego. Spodziewane sankcje a także nieufność inwestorów wobec rządzącej junty może doprowadzić do anulowania lub zamrożenia niektórych projektów. Tajlandzka spółka wstrzymała budowę kompleksu mieszkalnego w Rangunie do czasu przeprowadzenia nowych wyborów. Wartość inwestycji miała wynieść 274 miliony dolarów i stworzyć blisko 36 tysięcy miejsc pracy. Rząd posiadał 20 procent udziałów w projekcie. W ślad za tajlandzkimi inwestorami nie poszli Koreańczycy, zapowiadając kontynuowanie inwestycji w park przemysłowy o wartości 110 milionów dolarów. Stwierdzili jedynie, że zobaczą co przyniesie przyszłość a póki co będą „obserwować sytuację polityczną w Birmie”.

Jednak to energetyka jest tym obszarem gospodarki, który przyciąga najwięcej BIZ-ów. Szacuje się, że w 2019 roku inwestycje w sektor energetyczny odpowiadały za 26,7 procent wszystkich inwestycji zagranicznych. Birmański rząd cywilny pod przewodnictwem Aung San Suu Kyi przygotowywał szereg reform gospodarczych, mających poprawić warunki do inwestowania. Nowe regulacje miały na przykład odbiurokratyzować procedury celne i patentowe. Zmiany te mogą zostać zamrożone przez juntę. W trakcie ponad 50 lat rządów wojskowych w Birmie, generałowie wypracowali sobie opinię niesprawnych gospodarczo (niekoniecznie aktualną, ponieważ to armia rozpoczęła proces transformacji gospodarczej, a Aung San Suu Kyi w praktyce prowadziła jedynie politykę kontynuacji). Obecne więc trudności gospodarcze mogą wrócić nie przez brak zaplecza eksperckiego, ale przez powrót sankcji.

Administracja Thein Seina (prezydenta Birmy w latach 2011-2016) uchodziła za prawdziwie reformatorską. Podczas jego kadencji rozpoczął się proces demokratyzacji kraju. Był to czas wychodzenia Birmy z międzynarodowej izolacja i zdejmowania z państwa sankcji gospodarczych. Decyzja o oddaniu władzy w ręce cywilne przyniosła ożywienie i napływ inwestorów.

W nowym rządzie Birmy za gospodarkę odpowiadać będą politycy, którzy kojarzeni są właśnie z reformatorskim skrzydłem Tatmadaw (birmańska armia).
U Win Shein został powołany na stanowisko Ministra Finansów, Przemysłu i Planowania. To drugi raz kiedy piastuje ten urząd, będąc już wcześniej ministrem w administracji prezydenta Thein Seina. Zasłynął jako sprawny negocjator, doprowadzając do umorzenia przez Klub Paryski długów zaciągniętych przed 1988 rokiem. Jest także ojcem birmańskiego sektora finansowego i systemu podatkowego, które budował od podstaw.

U Aung Naing Oo objął urząd Ministra do spraw Zagranicznych Inwestycji. Polityk był związany z ministerstwami gospodarczymi od 2000 roku. Karierę rozpoczął w nieistniejącym już Ministerstwie Handlu. Potem pracował jako urzędnik w departamentach ekonomicznych w ramach Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej. Kiedy NLD wygrało wybory w 2015 roku, w uznaniu dla jego zasług pozostał bliskim doradcą. Zajmował się projektem ustaw o specjalnych sferach ekonomicznych i zmianami w ustawie o spółkach.

Nowi ministrowie mają za zadanie uspokoić inwestorów. Obydwoje biegle mówią po angielsku i uchodzą za intelektualistów. Posiadają bogate doświadczenie w prowadzeniu polityki gospodarczej, a ich zasługi w okresie transformacji były pozytywnie oceniane przez opinię międzynarodową. Wydaje się, ze „złota dekada” w Birmie dobiegła końca wraz z powrotem generałów.

#birma #ekonomia #gospodarka #azja #polityka