Może mi ktoś wyjaśnić logikę…

Może mi ktoś wyjaśnić logikę tych co głupszych wykopków, którzy porównują ukraińskich imigrantów w Polsce, do polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech?
Z tego co ostatnio sprawdzałem, zarówno Polska, Niemcy jak i Wielka Brytania były w UE i miały umowy dotyczące swobodnego przepływu osób i kapitału, a Ukraina w UE nie jest.
Czy to znaczy, że ta cała Unia Europejska jest gówno warta jak twierdzi Korwin i możemy sobie z niej spokojnie wystąpić, a Wielka Brytania i Niemcy i tak powinni przyjmować masowo Polaków, bo Brytyjczycy i Niemcy mogą sobie emigrować do Francji?
Już pomijając skalę, bo Polaków w Wielkiej Brytanii i w Niemczech jest gdzieś po milionie, a wedle różnych źródeł Ukraińców w Polsce jest tyle samo co Polaków w obu tych krajach, ale u nich jest łącznie 2 miliony Polaków na 145 milionów obywateli obu tych państw, a w Polsce jest 2 miliony Ukraińców na zaledwie 36 milionów Polaków, zatem procentowo mamy 4 razy więcej imigrantów w Ukrainy, niż Wielka Brytania i Niemcy mają imigrantów z Polski.
Naprawdę nie wiem, czy to zwykła głupota stoi za takimi porównaniami, czy raczej nienawiść do własnego kraju, powoduje tak skrajnie niesprawiedliwe porównania.
Przecież za to, że Polacy mogą emigrować na zachód, my pozwoliliśmy zachodowi swobodnie robić interesy w Polsce i zarabiać na Polakach i naszej taniej sile roboczej, stąd też tyle u nas Lidlów, Biedronek i innych Carrefourów.
Polacy z kolei nie mogą prowadzić takich interesów na Ukrainie, a Ukraina skutecznie chroni swój rynek przed polskimi przedsiębiorcami, a nawet wprowadza embarga, takie jak na mięso, więc gdzie tu adekwatność i sprawiedliwość?
Zachód przyjął garstkę Polaków za pełne otwarcie polskiego rynku na którym mają przewagę kapitałową i technologiczną, a my przyjęliśmy procentowo 4 razy tyle Ukraińców za dosłownie nic, no chyba, że liczyć ustawę gloryfikującą UPA.
A potem będzie hurr-durzenie jak to w Polsce źle, a na zachodzie dobrze, bo Zachód dba o swoje interesy, a Polska wręcz się brzydzi tym „okropnym” procederem jakim jest dbanie o własne dobro.
Już nawet takie Czechy, które startowały z podobnego, postsowieckiego poziomu co my, sporo nas przeganiają, bo nie postanowili utrzymywać u siebie niskich płac i spowalniać innowacyjności masowym przyjmowaniem taniej siły roboczej, przez co wielu Polaków z południa zwyczajnie jeździ do Czech do pracy, bo zarabiają tam 3500-4000 zł w pracy, w której w Polsce musieliby się ścigać o 2200 zł z Ukraińcami.
#rakcontent #polska #ukraina #emigracja #uk #gospodarka #ekonomia #polityka